Blog

  • Pobawimy się w dom?

    Pobawimy się w dom?

    O filmie napisano już chyba wszystko. Oto moje przemyślenia o tym:

    • warto to obejrzeć!
    • niesamowita cisza w trakcie filmu
    • jest tylko napomknięty wątek o przemocy emocjonalnej wobec mężczyzn, podczas „terapii grupowej”
    • warto obejrzeć…. a to już było, ale i tak warto obejrzeć

    Jak wyszedłem z filmu, to byłem oniemiały i znokautowany przez jakieś pół godziny.

  • Smerf depresjonista?

    Smerf depresjonista?

    Całkiem przyjemna bajka… no ale tytuł Wielki Film, to chyba zbytni egocentryzm.

    Dlaczego ta bajka jest z jednej strony ciekawa, a z drugiej trochę niepokoi?? Wszyscy znamy smerfy i wiemy, że każdy ma jakąś swoją specjalność… no może poza Smerfetką, bo ona tylko jest. No ale każdy smerf coś robi… chyba, że nosi się imię Nierobek. Czyli smerf, który nie odkrył swojego „mojo” czyt. modżo… (gdzieś ten Austin Powers się pojawił 😛 ).

    Czy nie jest to czasem takie usprawiedliwienie dla najmłodszego pokolenia, że to w porządku, że jeszcze nie odkryłeś tego kim chcesz być. Widzisz, Nierobek próbował wszystkich rzeczy, wszystkich zawodów, jaki były w słowniku jęzka smerfiego, ale wśród tej listy kilkuset wyrazów nie było „czarodziej”. No wiadomo, że na początku był taki mały „tuning”, no ale potem klękajcie narody, on na prawdę robił czary mary.

    Spójrzmy może na szerszy kontekst, na pierwszą myśl.  To, że nie robisz czegoś, to wcale nie znaczy, że jesteś do niczego. Tam mają nawet smerfa od efektów dźwiękowych. Więc jak nie wiesz, czym chcesz się zająć to czekaj. Zaczęło to doprowadzać tego smerfa, do pierwszych objawów załamania nerkowego, a można by nawet powiedzieć depresji. Depresji spowodowanej brakiem celu w życiu. Miał jednak marzenie, o którym z nikim prawie się nie dzielił. Chciał być czarodziejem.

    Dochodzę tutaj do punktu zwrotnego, czy to nie jest tak, że uwarunkowani w szablony obecnego społeczeństwa boimy się o czymś wspomnieć. Czy to nie jest tak, że nie mamy bardzo często przestrzeni na wyrażenie siebie. Dlaczego jesteśmy nauczeni, że nie możemy sobie pobajdurzyć, po zmyślać, zwizyalizowąć tego że chcę być czarodziejem… Dla ludzi sprzed 100 lat bylibyśmy jakimiś magami, bo posiadamy wiedzę całego świata w kieszeni, a mamy problem żeby po ludzku i z miłosierdziem spojrzeć na drugiego człowieka. I co gorsze, na człowieka, którego mamy w domu, obok siebie w pracy.

    Dziękuję, że to przeczytałeś. Teraz odłóż telefon, wyłącz komputer. Idź do pokoju i jak nie wiesz jak zacząć rozmawiać, po prostu bądź, obserwuj i uczestnicz w życiu innych, a sprawisz, że to będzie dzień, którego oni i Ty nigdy nie zapomnisz. ❤️

     

  • A uuuuuuuuuuu

    A uuuuuuuuuuu

    Spotkanie autorskie z Anią Maziuk odbyło się 25 września w Pyrzyckiej Bibliotece Pyrzyckiej – Kaplicy św. Ducha.


    Było to moje pierwsze spotkanie autorskie, w którym uczestniczyłem i bardzo mi się spodobało. Dodatkowo tematyka, była dosyć niezwykła, dotyczyła głownie wilków. Jednak tematyka została przedstawiona  bardzo kompleksowo i szerokim spojrzeniem. To co mi bardzo zaimponowało, że nie  było to spojrzenie ortodoksyjne, tylko osoby potrafiącej wysłuchać argumentów drugiej strony i przynajmniej częściowo  starać się zrozumieć drugą stronę. 

    Osobiście jestem przeciwny i nie rozumiem bestialstwa w stosunku do zwierząt. Przecież one też czują. Nie zrozumiałe jest dla mnie polowania, urządzane tylko dla przyjemności. Oczywiście, polowanie, aby zdobyć pożywienie, jest uzasadnione… ale poluj tylko tyle, ile potrzebujesz… a nie dlatego. że masz jeszcze 5 naboi, to wykorzystasz każdy. Bardziej skomplikowany jest aspekt, polowania w celu utrzymania pogłowia zwierzyny. Zacząłem się teraz zastanawiać, czy można by coś zmienić w tym zakresie. Osobiście, nadmiar saren, spowodował, że 3 razy mój samochód miał bliskie spotkania z nimi.

    Sprzedaż polowań dla dewiz, też jest wątpliwa moralnie, czy to jest w „zakresie” pierwotnego wykazu ilościowego do odstrzału, czy może ten wykaz został „sztucznie” zwiększony.

    Dla mnie zupełnie nie zrozumiałe jest jak myśliwy, operujący bronią palną, nie jest w stanie odróżnić rowerzysty, czy mieszkańca domku w lesie od dzika. No żesz kurczaki, jaaaaak? Przecież jeśli teraz co roku słyszu się o kilku tego typu przypadkach (nie mówiąc o tym ile zostało zamiecionych pod ziemię), to jest praktycznie  jak danie małpie strzelby.

    Chyba zbytnio odbiegłem od głównego wątku, poniosło mnie trochę 😛 Bardzo pozytywne było spostrzeżenie, że w niektórych rejonach Polski, ludzie są świadomi obecności  ludzi i odpowiednio są przygotowani na ich sąsiedztwo. Tak, wymaga to dodatkowych przygotowań i kosztów (np., zakopanie siatki ogrodzeniowej przynajmniej 0,5m w głąb ziemi. Zrozumienie jak funkcjunje rodzina wilków jest bardzo istotne. W Polsce jest stosunkowo mało wilków, mają duże terytoria o powierzchni od 200 do 400 km2. W obszarach górskich, te terytoria są mniejsze. Wilki potrafią się szybko przemieszczać, około 20 km dziennie. Słowo „wataha” jest nadużywane, bardziej powinno się mówić o rodzinie. Rodzina zazwyczaj ma w okolicach 6 osobników. W zależności od miejsca zamieszkania rodziny, ich sierść różni się barwami, aby bardziej wtopić się w otoczenie. 

    Dopiero zaczynam czytać książkę https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4981052/instynkt-o-wilkach-w-polskich-lasach Jestem po kilku rozdziałach i zaczynam wciągać się w ten reportaż. Również podczas spotkania autorskiego, kupiłem książkę o misiach https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5130961/niedzwiedz-szuka-domu

     

    Instagram Anin Maziuk

    Facebook Ania Maziuk

    Strona wydawnictwa Czarne